Zastanawialiście się kiedyś jak wyglądają trolle i jak długie są ich języki? Ja już wiem :) chcesz i Ty? Zapraszam do przeczytania relacji z krainy trolli. Zdjęcia polecam oglądać w pełnym rozmiarze po kliknięciu w nie.
Wybraliśmy się we trójkę. Ja, moja żona Asia i kolega Krzysiek. Po niespełna dwugodzinnym locie z Warszawy około 8 rano kołujemy na lotnisku Oslo Torp. Pierwszym elementem naszej 5-dniowej podróży była przejażdżka pociągiem. W Europie jest kilka tras kolejowych zapewniających niezapomniane wrażenia. Ta którą obraliśmy my pretenduje do miana najlepszej. Tak przynajmniej twierdzi Lonely Planet http://www.lonelyplanet.com/norway/travel-tips-and-articles/76243).
Trasa Torp-Bergen z przesiadką w miejscowości Drammen. Bilety zakupione z wyprzedzeniem w kolejach nsb.no, w opcji miniprise kosztowały nas 120 zł za osobę. 20-minutowy spacerek z lotniska i jesteśmy na stacji kolejowej Torp. Mamy ponad dwie i pół godziny do naszego pociągu. Chcieliśmy załapać się na jeden z wcześniejszych na tej samej trasie ale konduktor wyjaśnił mi, że bilety zakupione w opcji miniprise do tego niestety nie uprawniają. Tak więc czekamy.
Bardzo cichym i komfortowym pociągiem po godzince jazdy dotarliśmy do miasteczka Drammen, gdzie mieliśmy prawie 4 godzinną przerwę w oczekiwaniu na pociąg do Bergen. Czas wykorzystaliśmy na zwiedzenie okolicy. Miasto nieduże ale ładne - zresztą jak cała Norwegia w moich oczach.

Zdjęcia z pędzącego pociągu nie oddają w pełni tego co się widzi. Trasa słusznie uznawana za jedną z najpiękniejszych w Europie. To niesamowity katalog krajobrazów, na które składają się góry, doliny, jeziora, rzeki i wodospady. Wszystko co w Norwegii najlepsze w pigułce :) Mimo, że jazda pociągiem na ogół mnie usypia, to widoki za oknem przykleiły mnie do szyby i spać nie dały. Jedyny mankament - jeśli można to tak nazwać - pałania się widokami z pociągu stanowiły wszechobecne tunele, których liczba na trasie jest spora.
Wysiedliśmy w miejscowości Voss o godzinie 21:35. Niestety aby znaleźć miejsce na nocleg musieliśmy dostać się na przedmieścia miasta. Miejscówka znaleziona nieopodal marketu kiwi:) Zainteresowanym chętnie podam namiary.
Nasz cel - Trolltunga - język trolla w tłumaczeniu na nasz język.

Między 2 a 4 stopem przeszliśmy całkiem nowy, ponad kilometrowy most, nad jednym z najpiękniejszych i najdłuższych fiordów Norwegii - Hardangerfjord.
Ostatni stop przed szlakiem to 6 km pod górkę dość wąską ulicą. 5-osobowym samochodem w 6 osób? Czemu nie:) Zatrzymuje się Rosyjskie małżeństwo z synem. Miła pani za kółkiem chyba nie była świadoma, że nas jest trójka a nie dwójka:) Ale zanim to do niej dotarło, nasza trójka całkiem przypadkiem, sprytnie zapewniła sobie transport. Krzysiek wsiadał do samochodu, ja pakowałem plecak do bagażnika, a Asia zagadywała kierowcę:)
Ostatni stop przed szlakiem to 6 km pod górkę dość wąską ulicą. 5-osobowym samochodem w 6 osób? Czemu nie:) Zatrzymuje się Rosyjskie małżeństwo z synem. Miła pani za kółkiem chyba nie była świadoma, że nas jest trójka a nie dwójka:) Ale zanim to do niej dotarło, nasza trójka całkiem przypadkiem, sprytnie zapewniła sobie transport. Krzysiek wsiadał do samochodu, ja pakowałem plecak do bagażnika, a Asia zagadywała kierowcę:)

Po małym deszczyku mniej więcej w środku trasy rozpogodziło się na dobre. Ostatni kilometr na myśl o pięknym widoku - nie to żeby ich brakowało - moje nogi same zwiększyły prędkość.
Zastanawiałem się kiedyś, gdzie ten lew Simba z bajki Król lew znalazł taką skałę, z której mógł podziwiać i rządzić całą okolicą. Chyba ją znalazłem :) Kraj a nawet kontynent może i nie bardzo pasuje ale wydaje mi się, że to to samo miejsce. A już tak całkiem poważnie to powiem wam, że marzenia się spełniają. Moim - jednym z wielu oczywiście - było zwiesić nogi z Trolltungi, spoglądając w zachodzące słońce. Udało się. Jeden z najpiękniejszych widoków jakie widziałem i chwil jakie doświadczyłem. Właśnie dla takich momentów się żyje. Dla takich wspomnień poświęca się pewne rzeczy kosztem innych. Żaden, choćby najokazalszy pałac na świecie nie będzie miał dla mnie większej wartości estetycznej niż to co stworzyła matka natura.
Zastanawiałem się kiedyś, gdzie ten lew Simba z bajki Król lew znalazł taką skałę, z której mógł podziwiać i rządzić całą okolicą. Chyba ją znalazłem :) Kraj a nawet kontynent może i nie bardzo pasuje ale wydaje mi się, że to to samo miejsce. A już tak całkiem poważnie to powiem wam, że marzenia się spełniają. Moim - jednym z wielu oczywiście - było zwiesić nogi z Trolltungi, spoglądając w zachodzące słońce. Udało się. Jeden z najpiękniejszych widoków jakie widziałem i chwil jakie doświadczyłem. Właśnie dla takich momentów się żyje. Dla takich wspomnień poświęca się pewne rzeczy kosztem innych. Żaden, choćby najokazalszy pałac na świecie nie będzie miał dla mnie większej wartości estetycznej niż to co stworzyła matka natura.

Po półgodzinnej pogawędce w międzynarodowym (Polacy, Czesi i Japończyk) towarzystwie czas spać. Zmarzliśmy :( No cóż chciało się noclegu w pięknej scenerii, to trzeba trochę pocierpieć.
Na szczęście piękna pogoda od samego rana wynagrodziła nam chłód nocy.
Krajobrazy, które nas otaczały w drodze powrotnej nie nakazywały się śpieszyć.
Stopowanie do miejscowości Tyssedal. Tu się przypadkiem rozdzieliliśmy. Zatrzymały się trzy dziewczyny z Izraela. Krzysiek z Asią się zabrali i wzięli mój plecak. Mnie po 20 minutowym spacerze udało się złapać następnego stopa.
Cel na popołudnie i wieczór to miejscowość Odda. Do niej podwieźli nas Szwajcarzy. Kilka zdjęć, małe zakupy i darmowa kawa w sklepie:) Nocleg znaleźliśmy na bezpłatnym campingu przy szlaku prowadzącym na lodowiec. Nie sądziłem wcześniej, że parówki z ogniska mogą być tak smaczne :) Po miłym wieczorze w sympatycznym towarzystwie młodego Anglika przyszło odespać nasze górskie wędrówki.



![]() | |
a tak właśnie wygląda troll :) aż się chciało przytulić :) |
Główne atrakcje miasta można zwiedzić w kilka godzin. Tak też uczyniliśmy.
Najbardziej rozpoznawalne to oczywiście Bryggen - hanzeatyckie budynki handlowe położone na nabrzeżu.
A więc "jak wygląda troll?" - już odpowiedziałem, a właściwie pokazałem :) A jak długi ma język? Na oko z 30 metrów. Nie wierzycie? Wybierzcie się sprawdzić :)
Koszty na osobę:
-bilety lotnicze 119zł plus jeden bagaż rejestrowy na trzy osoby 240/3 = 80zł (dla nas za free dzięki zgromadzonym punktom Wizzair)
-bilet na pociąg na trasie Torp-Bergen 120
-wydatki na miejscu około 15 zł na osobę (bilet na trasie Bergen-lotnisko)
- dojazdy na lotnisko dla każdego wyjdą inne. Nas wyszło koło 100zł
-jedzenia nie liczę do kosztów bo przecież w domu też trzeba jeść. Jedzenie wzięliśmy z Polski. Trochę koron na miejscu wydaliśmy na pieczywo czy inną przekąskę ale tego też nie liczę.
- dojazdy na lotnisko dla każdego wyjdą inne. Nas wyszło koło 100zł
-jedzenia nie liczę do kosztów bo przecież w domu też trzeba jeść. Jedzenie wzięliśmy z Polski. Trochę koron na miejscu wydaliśmy na pieczywo czy inną przekąskę ale tego też nie liczę.
Niezwykły świat ,świat Troli
OdpowiedzUsuńAż chciałoby się tam być :)
OdpowiedzUsuńNic dodać, nic ująć. Hmm, coś się mi wydaje, że w przyszłym roku Norwegii ... cdn. :-)
OdpowiedzUsuńDobrze mówisz Krzychu (Moje Flagi). Myślę, że można zrobić z tego taką tradycję ;)
OdpowiedzUsuńMi też się marzy taki wyjazd. W tej chwili brakuje mi namiotu i chciałbym się Was poradzić jakiego używacie. Na co zwrócić uwagę przy kupnie namiotu, który miałby posłużyć kilka dni w Norwegii?
OdpowiedzUsuńMy mamy namiot Hannah Troll S i jestem z niego zadowolony. Niby dwuosobowy ale bez większego problemu spaliśmy w nim w 3 osoby. Waży jakieś 3,5 kg więc to taka średnia półka. (na allegro 200zł). Zależy ile chcesz wydać i iloosobowy ma być. Wiadomo im jest lepszy tym też niestety droższy. Podczas tej podróży spotkaliśmy Anglika, który miał namiot jednoosobowy i ważył niewiele max 1,5kg! a to ważne jak podróżujesz z plecakiem. Jak podróżujesz w kilka osób to wiadomo ciężar można rozłożyć więc jest łatwiej. Oprócz wagi zwróć uwagę na wodoszczelność tropiku. Zwłaszcza jak się wybierasz do kraju dość deszczowego
OdpowiedzUsuńByliśmy w lipcu, deptaliśmy podobnym szlakiem. Zdjęcia Wasze prześliczne, moje nie wyszły tak piękne. Pozdrawiam i do zobaczenia znowu w Norwegii bo ja na pewno tam wrócę.....
OdpowiedzUsuńDzięki :) my też chcemy wrócić bo to magiczny kraj, tylko tym razem chyba bardziej na północ:) Możemy połączyć siły jakby byli chętni :)
OdpowiedzUsuńNorwegia jest przepiękna co widać na załączonych zdjęciach. Przesyłam identyczna wyprawę w te same miejsca i jestem w szoku: podejście i zejście po starej kolejce kolo Oddy. ...ja szłam z boku gdyz ta kolej jak dla mnie byla zbyt męcząca i zbyt niebezpieczna z uwagi na mój lek wysokości. PS. Super relacja!
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Trasa kolejką była krótsza dlatego na nią padł wybór :) Zejście trasą kolejki okupiłem strasznymi zakwasami, które trochę zaważyły na planach na resztę wyjazdu.
OdpowiedzUsuńMoże na zdjęciach nie widać jak stroma jest ta kolej i każde wejście/zejście po niej wymaga nie lada kondycji dlatego jeszcze raz gratuluję :) :) :)
UsuńOstatecznie mnie przekonałeś do wyjazdu do Norwegii. A teraz jeszcze zorze są, jak ta w Tromso! http://www.mojanorwegia.pl/zdjecia/tromso-167.html
OdpowiedzUsuńBierę dzidę i idę. Btw. Twoje fotki są magiczne, mogę poprosić o model aparatu? ;) Pozdr
Super opis i zdjęcia - bajka po prostu. Muszę w tym roku tam pojechać!, Mam pytanie w jakim miesiącu zwiedzaliście Norwegię?
OdpowiedzUsuńZorza polarna to jedno z moich marzeń:) A ta w Tromso bajka. Aparat to amatorski nikon d3000, który prosi się już o zmianę. Do niego tacham dwa obiektywy szeroki 12-14 i sigme 50-150.
OdpowiedzUsuńMiło że się podoba. Byliśmy w sierpniu. Polecam czerwiec i lipiec - będzie cieplej :)
Dzięki za info! Nikon d3000 to wcale nie jest najgorszy sprzęt, po zdjęciach widać, że daje radę :)
OdpowiedzUsuńhmm, też zawsze chciałam zobaczyć Norwegię... ech... i co i jakoś tak marzenia się czasem spełniają ;-) 12 marca wyruszam do Bergen ;-) dzięki temu, że koleżanka tam emigrowała i zaprosiła ;-) Nie zobaczę tych wszystkich wspaniałych widoków, ale jakąś namiastkę by się zmobilizować i kiedyś wyruszyć i zobaczyć wszystko ;-)
OdpowiedzUsuńMarzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia:) Udanej przygody zatem życzę. Na pewno się zakochasz i będziesz chciała wrócić:) Zwłaszcza, że w marcu faktycznie niektóre atrakcje mogą być trudniej dostępne. Powodzenia:)
OdpowiedzUsuńJak byliśmy na Języku Trolla i widzieliśmy rozłożone tam namioty,nawet nie wiesz jak im zazdrościliśmy :) Ale i tak jestem szczęśliwa że tam byłam, to naprawdę magiczne miejsce
OdpowiedzUsuńDzięki za przybliżenie norweskich krajobrazów ;) Pięknie zebrane zdjęcia, krajobrazy niesamowite.
OdpowiedzUsuńTrolle wydają się być naprawdę sympatyczne ;)