Tbilisi - krótka wizyta w stolicy Gruzji

Godzina 13 z minutami wita nas Tbilisi - urokliwie położona stolica Gruzji. Chłodne dni minęły, czas zdjąć ciepłe bluzy i przywitać się ze słonkiem.To już nie to samo puste Tbilisi, które przywitało nas wczorajszym wczesnym rankiem. Gwar, huk, krzyki, klaksony. Szybko przypomniało nam się z jakich powodów nie przepadamy za miastami. Nie będę jednak zrzędził. Nie było tak źle. Z dworca Didube musimy dotrzeć metrem do stacji Plac Wolności. Za 2 lari (jeśli dobrze pamiętam) kupujemy kartę magnetyczną. Wystarczy jedna na kilka osób. Możemy doładować ją kwotą wedle uznania. Nam wystarczyło 4 lari. Kartę można zwrócić i odzyskać wkład pod warunkiem, iż posiadamy dowód zakupu. Ja niestety takowy zgubiłem:) Strata jednak niewielka.

Cminda Sameba i jego wysokość Kazbek

Niemal każdy kraj ma takie miejsce, z którym go kojarzymy. Francja - wieża Eiffla. Egipt - piramidy. A co ma Gruzja? Stepancminda i klasztor Cminda Sameba (Świętej Trójcy). 

Zacznijmy od początku. Nocny pociąg z Zugdidi zatrzymuje się również na dworcu Didube w Tbilisi, co jest nam na rękę. Szósta trzydzieści rano. Pustka. Chcemy jechać do miejscowości Kazbegi, od 2006 r. noszącej nazwę Stepancminda. Pierwsza marszrutka rusza dopiero za kilka godzin. Kolejny raz podczas gruzińskiej podróży wybieramy taksówkę. Jest nas czworo. Składka po 20 lari od osoby. Po drodze kierowca zobowiązał się do zatrzymania w kilku ciekawych miejscach. Niestety pogoda w dalszym ciągu nie daje szans na piękne widoki. Pierwszym przystankiem była twierdza Ananuri pochodząca z przełomu XVI i XVII wieku. 

Swanetia - górska kraina w sercu Kaukazu

Kokietka - do tej pory, to określenie odnosiłem tak jak każdy z nas tylko do jednego - do kobiet. Teraz nie wiedzieć czemu spasowało mi ono do czegoś zupełnie innego. Swanetii - pięknej krainy w górach Kaukazu, gdzie można podziwiać najwyższy szczyt Gruzji - Skharę, czy słynną Uszbę zwaną Matterhornem Kaukazu. Trzy dni miałem na czerpanie wszystkimi zmysłami, ile się tylko da z pobytu w tym urokliwym miejscu. To co do tej pory wydawało się ogromne, tu nabrało nowego znaczenia. Zamiast dwutysięczników, pięciotysięczniki. Ale dlaczego kokietka? Tak jak kokietka stara się zjednać mężczyznę do siebie, tak Swanetia kokietowała mnie. Hipnotyzującymi widokami, pysznym jedzeniem, sympatycznymi ludźmi i dającym wytchnienie spokojem. Porównując nasze zatłoczone tatrzańskie szlaki można wręcz powiedzieć, że Swanetia to tereny dziewicze. 

Mimo rosnącej popularności Gruzji wśród turystów, sama Svanetia nie wiedzieć czemu jeszcze odstaje od głównych destynacji. To jednak niewątpliwie jej olbrzymia zaleta. Wybierając się w ten region nie żałowałem decyzji ani chwili.  

U bram Sahary - pustynia Erg Chebbi

      Pięciogwiazdkowy hotel? Mało. Poproszę hotel miliona gwiazd!
Noc na pustyni. Najbardziej oczekiwany punkt wyjazdu. Jedno z moich małych marzeń z listy do spełnienia mogę już odznaczyć. Nie będę prawił w tym poście za wiele bo słowa tu na nic. Bardziej fotorelacja:) Zapraszam. Zdjęcia możecie obejrzeć w większym rozmiarze klikając w nie.

Jak żyć pośrodku niczego? Berberowie - wolni ludzie - to wiedzą

       Czymże byłyby podróże, gdyby nie ludzie, których los postawi nam na drodze. Czasami zwykłe "może pomóc?", "miłego dnia", "witamy w naszym kraju", czy też szczery uśmiech sprawia, że czujemy się lepiej. Każdy odwiedzany kraj to odmienna kultura. Czym bardziej odmienna od naszej, tym bardziej jesteśmy jej ciekawi. Chcesz ją lepiej poznać, poznaj mieszkańców odwiedzanego kraju.
     Berberowie. Lud określający się jako Imazighen - wolni ludzie - wzbudził moje większe niż zazwyczaj zainteresowanie. Zachowali swoją kulturę i odmienność, nie poddając się globalizacji. Mimo nacisków kultury arabskiej, poza religią, którą przejęli - choć w mniej radykalnym wydaniu -  nie dali się stłamsić. Wyjęci spod prawa ludzie pustyni i gór.